piątek, 9 maja 2014

Jastrzębia Góra po deszczu.

To był drugi deszczowy dzień. Wczoraj była deszczowa przejażdżka na rowerze, a dzisiaj przyszedł czas na czyszczenie roweru i mały odpoczynek. Tyle korzyści z tych opadów. Na szczęście na wieczór się rozpogodziło i udało się wyłonić z pod dachu...
Lisi Jar wybuchł zielenią. Dobrze, że po deszczu ścieżka nie była specjalnie śliska, bo znając moje szczęście, zjechał bym na tyłku na sam dół wąwozu.


Zejście z Lisiego Jaru na plażę...

... a jaka plaża jest, każdy widzi!


Powrót z plaży ścieżką dla badylarzy (nordinkłokingowców).

2 komentarze: